Co naprawdę decyduje o sukcesie? Dawid Piątkowski o dowożeniu, uporze i wychodzeniu ze strefy komfortu
Talent, pieniądze, dobre koneksje. Sportowiec, przedsiębiorca i autor kilkunastu książek Dawid Piątkowski tłumaczy w rozmowie z Antonem, co naprawdę stoi za sukcesem. Sprawdź, dlaczego dowożenie liczy się bardziej niż talent i jak krok po kroku zbudować biznes od zera.
Chcesz poznać cenę swojego mieszkania?
Czy istnieje jeden wspólny mianownik ludzi sukcesu?
Co sprawia, że jedni ludzie odnoszą sukces, a inni nie, mimo podobnego startu? W nowym odcinku cyklu rozmów z ciekawymi ludźmi Anton Bubiel rozmawia z Dawidem Piątkowskim, sportowcem, przedsiębiorcą, coachem i mentorem, autorem kilkunastu książek, w tym „Niemożliwe" i „Obsesja doskonałości". Rozmowa dotyka tematu, który interesuje niemal każdego: co naprawdę stoi za sukcesem i ile on kosztuje.
Dawid Piątkowski od razu podważa popularne przekonanie, że sukces zaczyna się od konkretnych warunków startowych. Wśród ludzi, którzy go odnieśli, są osoby z biednych domów i z bogatych, z trudnymi doświadczeniami życiowymi i bez nich.
Według niego liczy się coś innego: pragnienie, które musi obudzić się w człowieku samodzielnie. Nikogo nie da się zmusić do chcenia więcej, nawet najlepszą radą czy wsparciem bliskich.
Dowożenie ważniejsze niż talent
Jedną z najważniejszych cech ludzi sukcesu jest, zdaniem Dawida, dowożenie. Kiedy sam sobie coś obiecuje, na przykład że schudnie, po prostu wchodzi w deficyt kaloryczny, bo to jedyny mechanizm, który tu działa.
Ten sam sposób myślenia przekłada na biznes. Cały proces budowania firmy sprowadza do trzech kroków: pozyskania klienta, zamknięcia sprzedaży i skalowania działania.
Jak zbudować biznes od pierwszego klienta do skalowania
Dawid pokazuje to na przykładzie branży programistycznej wspieranej sztuczną inteligencją. Dzięki AI można dziś w kilkanaście minut postawić stronę internetową, za którą jeszcze niedawno trzeba było zapłacić 30, 40, a nawet 50 tysięcy złotych. Nie trzeba przy tym umieć programować, wystarczy umieć wydawać dobre polecenia.
Kolejny krok to pozyskiwanie klientów przez markę osobistą, czyli codzienne publikowanie materiałów w internecie. Jeśli jeden filmik dziennie nie działa, Dawid radzi zwiększyć liczbę do czterech, dziesięciu, a nawet dwudziestu.
Ostatni element to sprzedaż: zbudowanie relacji z klientem, zbadanie jego potrzeb i zabezpieczenie obiekcji, zanim się pojawią. Kto opanuje te trzy kroki, może zostać milionerem, pracując samodzielnie.
Żeby zostać multimilionerem, trzeba zmienić rolę z wykonawcy na lidera, czyli zbudować zespół, wdrożyć procedury i standardy oraz nauczyć innych tego, co się samemu umie. Kiedy ten mechanizm zadziała na małą skalę, można go, zdaniem Dawida, powielić niezależnie od tego, czy firma zatrudnia dwie, czy czterysta osób.
Dlaczego sportowcy mają przewagę nad przedsiębiorcami
Profesjonalni sportowcy przygotowują się do swojej dyscypliny od siódmego roku życia, z pełnym poświęceniem i pod okiem trenerów. Do biznesu większość ludzi wchodzi dopiero po studiach, bez żadnego przygotowania.
Gdyby ktoś od najmłodszych lat budował markę osobistą i uczył się sprzedaży z taką samą determinacją, z jaką trenuje się sport, miałby, zdaniem Dawida, stuprocentową szansę zostać milionerem już w wieku 20 lat.
Przykładem, do którego odwołuje się Dawid, jest Elon Musk. Pracuje po 16, 18 godzin dziennie od wielu lat, a jego działania napędza konkretna misja: lot na Marsa. Według Dawida to właśnie połączenie wielogodzinnej pracy z misją decyduje o wybitnych wynikach, nie same godziny spędzone przy pracy.
Ile kosztuje sukces?
Rozmowa dotyka też kosztów, jakie sukces niesie dla najbliższych. Kiedy ktoś dąży do bycia najlepszym w swojej dziedzinie, balans między biznesem a rodziną czy partnerem bywa trudny do utrzymania.
Dawid poleca młodym ludziom, żeby na początku kariery zawodowej cisnęli na maksa przez rok, dwa, trzy albo pięć lat. Jego zdaniem taki wysiłek na starcie może dać kapitał na całe życie i zmienić perspektywę, z jakiej patrzy się na wszystko.
Krytycznie ocenia przy tym system edukacji. Uważa, że najwięcej energii do działania mamy między 15 a 25 rokiem życia, a ten czas spędzamy w szkolnych ławkach zamiast zdobywać praktyczną wiedzę o biznesie.
Skąd czerpać wiedzę i jak ją wdrażać
Dawid podkreśla, że dziś wiedza jest dostępna dla każdego, wystarczy internet, YouTube, książki albo ChatGPT. Prawdziwym wyzwaniem nie jest jej brak, tylko wybór odpowiednich źródeł i dopasowanie ich do siebie.
Najważniejszym elementem edukacji nazywa wdrożenie. Sam ogląda materiały, wyciąga z nich wnioski i od razu je wdraża. Jego zdaniem nawet ktoś, kto się nie uczy, ale eksperymentuje i wdraża własne pomysły, dojdzie w końcu do mądrych wniosków. Szkoda tylko uczyć się na własnych błędach, skoro można na cudzych.
Historia Dawida Piątkowskiego: od bankructwa ojca do własnych biznesów
Impulsem do działania było dla Dawida bankructwo ojca. Musiał wtedy stać się jedynym żywicielem rodziny. Zaczął jako trener tenisa, mając na początku dwóch zawodników. Po telefonach do znajomych, z prośbą o polecenie albo znalezienie klienta, w ciągu dwóch tygodni miał zapełniony cały grafik.
Po kilku latach zrozumiał, że nie chce uczyć tenisa do końca życia. Od 19 roku życia zaangażował się w rozwój osobisty i duchowy, co zaowocowało pierwszą książką „Niemożliwe". Później przeniósł te tematy do świata sportu i napisał „Obsesję doskonałości". Kolejnymi krokami było założenie akademii piłkarskiej, wejście w deweloperkę, a potem rozwój biznesów w branży OZE i edukacyjnej.
Czego unikać, jeśli chcesz odnieść sukces
Na koniec rozmowy Dawid radzi, żeby nigdy nie przestawać się rozwijać i uczyć od ludzi, którzy już doszli tam, gdzie chcemy dojść. Ważne jest przy tym znalezienie mentora, który pasuje energetycznie, i trzymanie się go, dopóki się z nim nie wyrośnie.
Najgorsze, co można zrobić, to zostać w miejscu z tym samym sposobem myślenia. Mentorzy zmieniają się wraz z nami, a każdy kolejny etap rozwoju wymaga nowego spojrzenia i nowej wiedzy.
Cały materiał obejrzysz na naszym kanale Youtube: